The world makes way for those who know where they are going | Recently... | Elsewhere | Search | Login |
fancy

Oddał wszystko co miał.

26 08 2008

Spotkał ją jednej z tych gwieździstych nocy, kiedy marzenia zdają się spełniać w każdym pojedynczym uśmiechu przypadkowych ludzi. Siedziała na ławce, tak po prostu, pośród zimnego, jesiennego wiatru, smutna i przygnębiona, wyschnięta jak zszarzałe liście. Szukała swojej gwiazdy, uparcie jej wypatrywała, lecz ona już chyba dawno zgasła. …A może nie?
Pomógł jej. Pożyczył jej swoje […]

categories Filled under: Opowiadania continue reading this article

about this blog
This is the area where you can put a text about yourself or your blog. You can change the colours and the layout as you like, but please keep the footer link the way the way it is so that other can find the way back to me. Thanks for using this theme, I really appreciate it. This theme is released under those Creative Commons terms of use. And now ENJOY and get blogging!

continue reading this article

recently on this blog


fancy

Marzenia i “Z pamiętnika Samotnej”

13 08 2008

I believe I can fly… I believe i can touch the sky….
Istnieją niewypowiedziane marzenia. Marzenia, o których nasza świadomość nie miała pojęcia, ale były gdzieś w nas, mocno przyczepione, silne. Jakież zdziwienie ogarnia człowieka, kiedy zdaje sobie sprawę z ich istnienia.
A następuje to w momencie ich spełnienia.
Dzika wręcz euforia, nieopisywalna radość, której końca nie widać.

***
Siedzę samotna w świetle trącanego przez wiatr płomyka do połowy wypalonej już,
czerwonej świecy. Lampka wina kołysze się w mojej dłoni, czekając cierpliwie aż uniosę ją
i zanurzę w niej swoje malinowe usta. Nie ma Cię. Obiecałeś patrzeć we mnie,
odnajdywać każdy milimetr duszy, czekać nawet jeśli odejdę.
Obiecałeś zanurzać się w moich włosach każdej nocy, każdego poranka budzić czułym pocałunkiem. Obiecywałeś dni i noce, dęby i czterolistne koniczyny.
Dziękowałam za każde słowo, ślepo wierząc, ślepo idąc ramię w ramię z tobą.
Gdybyś wtedy pchnął nóż w moje serce, bolałoby mniej. Mniej niż teraz,
ze sztyletem na wpół wbitym, z raną przez którą powoli przecieka sponiewierana dusza.
A jednak żyję, egzystuję. Snuję się po tym świecie niczym bezbarwna zjawa,
czekając na Ciebie, na twoje przeprosiny, słowa wyjaśnienia. Wierzę naiwnie,
że jeszcze wrócisz, wyjmiesz ze mnie cały ból, ucałujesz w kark, wyszepczesz po stokroć moje imię.
Szumiący mi w uszach wiatr zaczyna swój szaleńczy taniec gasząc tlący się płomień.
Ciemna samotność całkowicie mnie oplata, kieliszek wypada z dłoni tworząc na stoliku
moją małą drogę mleczną, iskrzącą się w świetle księżyca.
Nie ma cię.
(Fragment jednoczęściówki, 2007.)

categories Filled under: Opowiadania, Life

Leave a comment or two

Comments are closed.

Name (required)

Email (required)

Website

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Feel free to leave a comment







links elsewhere

monthly archives

search this place


login