Śnieg nieśmiało przykrywa zmarzniętą trawę. Zwykle tak się tym cieszyłam,a teraz nawet tego nie zauważam. Żyję w innym świecie, dalekim od prawdziwej rzeczywistości. Wierzę nawinie, że nawet te najbardziej absurdalne marzenia wreszcie się spełnią. A tak naprawdę nie robię nic, żeby spełniły się nawet te najbardziej przyziemne, te na wyciągnięcie ręki.
Nie korzystam z tego co daje mi życie, nie. Czekam na swoją bajkę i księcia w granatowym t-shircie, który jeździ równie granatowym audi. Albo we fraku i drogich lakierkach, też może być.
Ale nie jest źle, co to to nie. Uwierzyłam, naprawdę uwierzyłam, że może rzeczywiście gdzieś we mnie siedzi ten talent, który kiedyś pomoże mi wznieść się na wyżyny. Może nawet znajdę w sobie niedługo odrobinę siły i determinacji, żeby go wyciągnąć. Może uda mi się spełnić kilka marzeń, może będę na tyle silna. Może nawet poczuję się szczęśliwa, tak naprawdę, tak, że łzy zakręcą mi się w oku.
Zbliżają się święta, czyż nie?
A kto wie, czy za rogiem nie stoi Anioł z Bogiem?
A kto wie, czy za następnym zakrętem nie czeka spełnienie marzeń?
Może się uda.
Filled under: Life