Nessun dorma! Nessun dorma!
Tu pure, o Principessa,
nella tua fredda stanza
guardi le stelle
che tremano d’amore e di speranza…
Ma il mio mistero è chiuso in me,
il nome mio nessun saprà!
No, no, sulla tua bocca lo dirò,
quando la luce splenderà!
Ed il mio bacio scioglierà il silenzio
che ti fa mia.
Czas płynie, czasem zbyt wolno, czasem zbyt szybko. A ja żyję. Od punktu, do punktu. Czasami z uśmiechem, czasami ze łzami, ukrytymi głęboko pod znudzonymi powiekami. Oczekuję, staram się, odrzucam to co niepotrzebne. Wsłuchuje się w kojące brzmienie fortepianu i smyczków.
I Jego głos, oczywiście.
Trudno mówić, w moim rozchwianym wciąż wieku, o życiowych ścieżkach, ale wszystko wskazuje na to, że ostateczną decyzję już podjęłam. Angażując się całą sobą w CCC, starając się nieudolnie pomagać w każdej dziedzinie, a także przeglądając strony rozmaitych Akademii Muzycznych, coraz bardziej jestem pewna, że to chyba tylko da mi w przyszłości szczęście. Zobaczymy.
…Chociaż naprawdę chciałabym przeskoczyć liceum. Nie wiem dlaczego. Ludzie są wspaniali, na nauczycieli narzekać nie mogę, na atmosferę też nie. Ale chce iść dalej, przestać już interesować się podpowłokami atomowymi czy wiązaniami adenozynotrifosforanowymi, chcę już robić coś mojego. Tymczasem jednak pozostaje mi tylko wstępować na szkolnych akademiach. Cóż, trzeba przeżyć co się ma do przeżycia, bo życie i tak jest krótkie.
Filled under: Life