Ostatnio, siedząc wieczorem przy oknie, z kubkiem kawy, analizując wydarzenia, które wywróciły mój świat do góry nogami zrozumiałam, jak bardzo zmieniłam się przez doświadczenie jakie zdobyłam. Dotarło do mnie, że dwa lata temu, zachowywałabym się zupełnie inaczej, właśnie ze względu na doświadczenie. To jasne i oczywiste.
Jednak sytuacja w której aktualnie się znajduje i tak mnie przerasta, mimo że jest tak banalna i… prosta?
Możliwe. Oczywiście nie dla mnie. Dlaczego? Ponieważ za bardzo angażuje się we wszystko emocjonalnie, a porażka jest dla mnie wręcz nie do zniesienia. Nie wierze z kolei w możliwość osiągnięcia wyznaczonego sobie celu. I nie potrafię ani się wycofać, ani zrobić pewnego kroku do przodu. Kolejną sprawą jest fakt, że zbyt dużo myślę, analizując każde słowo, gest, zachowanie, spojrzenie. To niesie za sobą kolejne wątpliwości. A wszystko przez doświadczenie, które poniekąd nauczyło mnie trzymać się na dystans dopóki sytuacja nie będzie zupełnie wyklarowana. Może tego nie widać, w momencie, w którym staram się nawiązać z kimś kontakt (jak już zapewne wszyscy się domyślili mówię o różnego rodzaju relacjach międzyludzkich), ale we mnie ten dystans jest. I to jest bardzo duży. Przeszkadza mi, bo nie dosięgam tego, co w normalnej sytuacji miałabym na wyciągnięcie ręki. I chociaż pisze to z wielkim trudem, czasami myślę, ze naprawdę mogłoby mi się udać. Ale w tym momencie do głosu dochodzi lekko przeziębiony zdrowy rozsądek dając mi do zrozumienia, że za dużo sobie wyobrażam. Takie -nic- jak ja, nie ma wręcz prawa o tym myśleć.
Nie wiem co zrobić, nie wiem co myśleć.
I nie jestem zbyt niecierpliwa, chce jedynie zdążyć.
Filled under: Life
Aj czemu od razu “za dużo sobie wyobrażam”?
Kochana, chcieć, to móc.
Nie możesz rezygnować z każdego marzenia czy postanowienia już na starcie, bo to kompletnie bez sensu.Z takim nastawieniem, to w ogóle nie ma po co marzyć, gdyż i tak z góry wiesz, że Ci się nie uda. Nonsens.
Każde, nawet najmniej znaczące marzenie powinno być dla nas motywacją.
To czyni życie ciekawszym, czyż nie? ^^
PS. Po raz kolejny bezczelnie użyłam twojego mejla ;p
:*
Świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że to nonsens. Ale to jestem właśnie ja i moja chora, zakompleksiona osobowość. Nie potrafię zrozumieć, że mam wartość, o którą ludzie mogą chcieć np. walczyć.
PS Ależ proszę bardzo, cała przyjemność po stronie mojego maila. :**