Jak cudownie jest spędzić cały dzień dokładnie tak jak się chce.
Wziąć długi prysznic, bez pośpiechu wsiąść w autobus słuchając ulubionych piosenek, połazić po Alejach, kupić sobie kolczyki, aż wreszcie dotrzeć do kina by usiąść w Cafe Nescafe z kubkiem pysznej Latte macchiato. Nie było mi głupio, że jestem sama. Chciałam wkońcu być sama. Tak więc, jak wypiłam już tą pyszną Latte poszłam na sale. Obejrzałam wreszcie Piratów z Karaibów 
Skończyli się wcześniej niż się tego spodziewałam, wiec zostało mi trochę czasu, żeby iść do McDonalda na Małą sałatkę. A później wróciłam do kina na kolejną Latte w oczekiwaniu na brata. A kiedy ten już przedarł się przez tłum (jak na to kino) widzów poszliśmy na salę, żeby zobaczyć Harrego. A propos filmu - świetny, mimo, że w wielu miejscach niezgodny z książką. No i mógłby być odribine dłuższy - nie obraziłabym się.
No i nie obraziłabym się również gdyby niewychowane dziewczynki siędzące za nami zamkneły się chociaż raz podczas tego filmu.

A na Pottera chce jeszcze raz!
I miałam napad śmiechu, gdy Stworek rzucił “Harry Potter - brzydal”
Filled under: Life
test