“Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go, żyjąc cudzym życiem. Nie wpadajcie w pułapkę dogmatów, żyjąc poglądami innych ludzi. Nie pozwólcie, żeby hałas cudzych opinii zagłuszył wasz własny wewnętrzny głos. I najważniejsze – miejcie odwagę kierować się sercem i intuicją.” –Steve Jobs

Nasz czas jest ograniczony. Ta przerażająca świadomość może być zarówno paraliżująca, jak i inspirująca. Oczywiście, możemy założyć, że nasze życie jest częścią dłużej drogi, ale mnie – osobiście i subiektywnie – uważam, że żyjąc tu i teraz, chcąc sprawić, aby nasze życie coś znaczyło, nie powinniśmy się nad tym zbyt intensywnie zastanawiać – bo przecież łatwo wtedy uznać, że skoro to tylko fragment drogi, nic się nie stanie jeśli nie wykorzystamy go na każdy możliwy sposób.(Wyjątek stanowi rozważanie swojego życia w kategoriach bycia dobrym człowiekiem, który na sądzie ostatecznym będzie miał kilka “dobroczynnych” asów w rękawie.).

Nasz czas jest ograniczony. Oczywiście – to jedyny fakt, z którym nie mamy możliwości polemizować. Mam 24 lata – to wiek, w którym wiem, że pewne możliwości już straciłam, ale jednocześnie ekscytująca jest perspektywa jak wiele mogę jeszcze osiągnąć. Ale kiedy spędzam wieczór w mieszkaniu, przed telewizorem, dopada mnie czasami myśl, że mogłabym w tym momencie robić tyle ciekawszych rzeczy. Mogłabym znaleźć się, zupełnie przypadkowo, na indyjskiej imprezie, gdzieś w środku miasta. Mogłabym wsiadać do samolotu z biletem, za który zapłaciłam 49zł i lecieć zobaczyć kawałek świata.
Jest tyle rzeczy, które chciałabym w życiu zrobić, zobaczyć, osiągnąć. Ciężko znaleźć balans, równowagę, pomiędzy życiem, a ciągłym gonieniem marzeń. Uważam jednak, że cokolwiek by się nie działo, warto swoje marzenia zapisywać. Choćby było to najbardziej błahe i teoretycznie nic nie znacząca zachcianka – “Wejść na dach wysokiego wieżowca”, “Spędzić cały dzień w kinie” – i choćby to były marzenia trudne do zrealizowania – “Wypić prawdziwego szampana w restauracji z widokiem na Paryż”, “Spędzić 4 tygodniowy urlop na Malediwach”, “Napisać książkę”, “Mieć 1 mln złotych na koncie”.

Mamy to do siebie, że nasze marzenia i zachcianki ciągle się zmieniają. Jednego dnia marzymy o wycieczce do Nowego Jorku, drugiego chcemy zaszyć się na kilka dni w chatce w lesie, bez dostępu do internetu. I warto pamiętać, że to – niezależnie od dnia – wciąż są nasze marzenia. Trzeba próbować je realizować. Jeśli mamy możliwość odciąć się na chwilę od świata, jeśli możemy spróbować zostawić telefon, komputer i odpocząć od pędzącego czasu, nabrać dystansu, zmienić perspektywę – zróbmy to! Jeśli marzymy o roadtripie po Stanach Zjednoczonych, starym amerykańskim samochodem – pracujmy i odkładajmy na to! A wreszcie przyjdzie dzień, kiedy będziemy mogli sobie na to pozwolić. Ale dopóki nie mamy na głowie dzieci, kredytu na dom i innych obciążeń, realizujmy swoje marzenia i zachcianki. Zanim jednak to zrobimy, spisujmy swoją własną “The Bucket List”, żeby zobaczyć ogrom rzeczy, jakie w swoim życiu chcemy zobaczyć, osiągnąć, zrobić. To daje kopa do działania! Bo chociaż nasz czas jest ograniczony i ta świadomość może paraliżować, jestem przekonana, że dla niemal wszystkich będzie motywacją, żeby właśnie w tym momencie podjąć działania, zrobić mały krok na przód. Krok w kierunku myśli, że kiedy przyjdzie dzień ostateczny, a życie przeleci nam przed oczami, będzie to życie pełne wrażeń, ekscytacji, pełne różnorodności i przygód. Bo skoro już mamy je wtedy oglądać, niech będzie tego warte, a naszą ostatnią myślą będzie “To było dobre życie”.

c.d.n.

2 Replies to “Nasz czas jest ograniczony”

  1. Dawno temu, tj. z 8 lat temu uświadomiłem sobie kilka rzeczy Heleno:
    – nasze życie jest ograniczone. Nic z tym nie zrobimy.
    – szkoda czasu i energii na negatywne rzeczy, stres, emocje
    One i tak będą, więc warto je zminimalizować.
    – na łożu śmierci, jeśli to będzie mi dane, nie chcę spojrzeć w tył i czegoś żałować.
    – bliska osoba może odejść tak nagle (np. vide txt z joemonstera, który Ci wrzuciłem na fejsa), że nic nie zrobisz. Nic.
    dlatego warto pamiętać, że warto być trochę jak ten pies, który cieszy się z naszego powrotu za każdym razem, gdy wchodzimy do domu, codziennie.
    pozdrawiam serdecznie

    1. Piotr, dokładnie tak! Negatywne emocje, smutne wydarzenia będą nam zawsze towarzyszyć, ale musimy nauczyć się “minimalizować szkody” w naszej głowie, szybko się podnosić i nigdy nie pozwolić iskierce radości i energii zgasnąć! Dziękuję,
      Helena

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *