Uwielbiam fotografować kobiety. Nie dlatego, że to piękna płeć, ale dlatego, że w moim odczuciu mają znacznie więcej twarzy niż mężczyźni. Jedna kobieta potrafi być słodka, urocza, waniliowa, a zaraz zmienić się w waleczną, pewną siebie i twardo stąpającą po ziemi lwicą. Potrafimy być słabe i bardzo silne. Zmieniamy się w zależności od pory roku, dnia tygodnia, godziny. Mamy w sobie cechy tak różnorodne, że nie sposób ich wymienić. Każda z nas ma oblicza, o których nawet może sobie nie zdawać sprawy. A fotografii zdarza się je odkrywać.

W swoim zawodzie uwielbiam metamorfozy. Uwielbiam patrzeć jak kobieta w trakcie sesji się zmienia, swobodnie lawirując między swoimi alter ego, w oczach mając co rusz inne emocje. Dlatego też ostatnia sesja zdjęciowa, którą miałam przyjemność prowadzić była dla mnie wyjątkowa. Nie ze względu na efekt końcowy, ale przede wszystkim na cały proces. Na to, jak wspólnie z wizażystką obserwowałyśmy jak jedna, młodziutka osóbka, otwiera się przed nami i ukazuje swoje różne twarze.

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *